Chociaż większość z nas marzy o zagranicznych wojażach albo chociaż weekendzie w górach, to jednak często sporą część wakacji spędzamy w mieście. I, dopóki dopisuje pogoda, to wcale nie będzie najgorsze rozwiązanie! Oczywiście, dużo zależy od miasta, bo nie wszystkie stwarzają nam możliwość do fajnego zaplanowania lata w mieście, ale w przypadku tych większych miast, to nie ma na co narzekać - co chcę Wam pokazać w tym poście. Już od jakiegoś czasu zapisuję sobie pomysły na spędzanie letnich weekendów we Wrocławiu, a dziś dzielę się z Wami tymi, w mojej ocenie, najciekawszymi :)



LATO 2018 - WROCŁAW BUCKET LIST


→ seans w kinie plenerowym - kino pod chmurką od zawsze stanowiło obiekt mojego pożądania, a w zeszłe wakacje nie udało mi się zrealizować tego pomysłu. W tym musi wypalić, tym bardziej, że w lipcu seanse plenerowe organizują:

- Wyspa słodowa
- Muzeum Współczesne (na dachu)
- Centrum Historii Zajezdnia (super repertuar)

Wstęp na filmy jest darmowy, zazwyczaj puszczane są w soboty lub piątki i warto pamiętać o tym, żeby przyjść odpowiednio wcześniej - ilość miejsc/leżaków jest ograniczona.


→ beer yoga - joga, piwo, beach bar - czy to nie brzmi idealnie? Pomysł na beer yogę przywędrował do Polski z zachodu, a koncepcja polega na rozluźnieniu ciała i umysłu i wykonywaniu pozycji jogi z zastosowaniem butelki piwa (także jej opróżnienia ).

We Wrocławiu takie zajęcia odbywają się co czwartki w HotSpocie, beach barze przy ul. Wejherowskiej 34 (tutaj link do wydarzenia) i wydają się świetnym pomysłem na przyjaciółkowy wypad.


→ rejs statkiem/rowerem wodnym/kajakiem - zobaczenie swojego miasta z innej, wodnej perspektywy to świetna myśl na upalny weekend. A jeżeli dodatkowo lubicie aktywny wypoczynek, można zamiast statku pomyśleć o rowerach albo kajakach i dać sobie wycisk na Odrze :)

Większość wypożyczalni we Wrocławiu znajduje się w pobliżu Przystani Zwierzynieckiej.


→ wrocławski street art na Roosvelta - nadodrzańskie podwórka przy ul. Roosvelta od dawna kuszą mnie na zdjęciach krążących po mediach społecznościowych, ale jakoś zawsze mi tam nie po drodze. Czas to zmienić, bo barwne murale tworzone przez mieszkańców  Wrocławia i artystów, na pewno na żywo robią duże wrażenie, a dodatkowo mogą być także ciekawym tłem do zdjęć.


→ wizyta w Hydropolis - Hydropolis, czyli centrum nauki i wiedzy o wodzie, to dość świeży punkt na mapie Wrocławia - działa od 2015 r. i stworzony został w nowoczesnym stylu, ze zdjęć przypominającym choćby Centrum Kopernik. A że wakacje i lato w mieście nie muszą oznaczać tylko seriali i wszechobecnego lenistwa, to warto też czasem w taki przyjemny sposób się doedukować.

Adres Hydropolis to Na Grobli 17.


→ pizza z Pizza Pany (zjedzona na którejś z odrzańskich wysp) - Wrocław pizzą stoi i ciężko z tym twierdzeniem polemizować - Vaffa Napoli, Iggy Pizza, Piec na Szewskiej, czy Niezły Dym zaspokoją kubki smakowe każdego wytrawnego pizzożercy. Kolejnym, dość świeżym lokalem z (podobno) świetną pizzą, jest Pizza Pany, mieszcząca się bardzo niedaleko wejścia na Wyspę Słodową. 

Oczywiście, ich pizzę można zamówić na wynos, także czas ruszać spędzić miło czas nad Odrą z pizzą w ręku.


→ piknik - pomysł oklepany, ale romantyczny, zachęcający do obcowania z natura, wyciszenia, przygotowania pysznych przekąsek... Jeżeli tak, jak ja, kochacie miasto, ale regularnie potrzebujecie też kontaktu z przyrodą, to piknik w miejskim parku będzie strzałem w dziesiątkę.

Z fajnych miejsca na zorganizowanie takiego pikniku we Wrocławiu mogę polecić Park Staromiejski, Park Południowy, okolice Pergoli (za Halą Stulecia), a z mniej popularnych zrewitalizowany Park Tarnogajski (tuż obok mojego mieszkania), który może nie jest imponującym przedsięwzięciem, ale ma przyjemny, leśny klimat i znajduje się wystarczająco daleko od centrum, by trochę uciec od ludzi i hałasu :)


→ śniadanie w mieście - czyli coś, na co większość z nas nigdy nie ma czasu, a w wakacje może w końcu nadarzy się okazja, by spędzić weekend w rytmie slow. Jeżeli chcecie zobaczyć moją ulubioną propozycję na takie śniadanie, to zajrzyjcie do tego postu: https://karkapisarka.blogspot.com/2018/07/paris-vibes-sniadanie-we-wrocawiu.html i zobaczcie, dlaczego warto czasem celebrować takie zwykłe czynności.




***

Mam nadzieję, że czytając ten tekst, poczujecie się chociaż trochę zainspirowani i zaplanujecie spędzenie naprawdę fajnego lata w mieście. Dajcie znać w komentarzach, jakie atrakcje przygotowało na wakacje Wasze miasto i które możecie polecić :)



Słowo "modne" budzi we mnie zazwyczaj negatywne skojarzenia - jako przeciwieństwo oryginalności, ponadczasowości. Tym bardziej takie odczucia we mnie wywołują sformułowania typu "najmodniejsze kierunki na wakacje" - w końcu czy to nie oznacza masy turystów i banalności? Jednak, z drugiej strony, z jakiegoś powodu to właśnie te miejsca są najpopularniejszym wakacyjnym celem, więc może warto odrzucić uprzedzenia i dać się zainspirować?

Dlatego też powstał ten wpis - by pokazać Wam, których wakacyjnych wyborów moich znajomych, blogerów itd., najbardziej zazdroszczę!

UWAGA! To bardzo subiektywny ranking, w którym nie kierowałam się suchą statystyką, a tym, czy dane miejsce naprawdę sprawia, że mam ochotę rzucić wszystko i je odwiedzić. A przy tym, nie jestem w tych odczuciach osamotniona. Zaczynajmy :)



1. MALTA 

Zdecydowany hit tego roku. Ta niewielka wyspa przyciąga ostatnio wielu turystów, kusząc dostępnością, plażami (które jednak podobno bywają przereklamowane), rejsami po przepięknych jaskiniach (choćby Blue Grotto) oraz licznymi zabytkami, pamiętającymi jeszcze czasy starożytne. 


Jeśli lubicie dodatkowo wyspiarskie road trip'y, to Malta na pewno Was nie zawiedzie, a za wynajęcie samochodu nie zapłacicie majątku.


2. WŁOCHY 

To chyba kraj, który nigdy nie straci na popularności - jest po prostu miejscem kompletnym. Góry, morze, zabytki, muzea, dobry alkohol, jeszcze lepsze jedzenie, śródziemnomorski klimat i różnorodność - w końcu każdy region Włoch jest nieco inny, więc, kiedy słyszę, że moi rodzice w tym roku "znowu" jadą do Włochy, wcale się nie dziwię. 



(oba powyższe zdjęcia z mojej podróży po Wybrzeżu Liguryjskim - od góry: Portofino, Vernazza)

A oglądając relacje Cammy (klik) i Cajmel (klik) z wizyty w Cinque Terre i Toskanii, po prostu chce się tam kolejny raz pojechać.


3. LIZBONA, PORTO (PORTUGALIA) 

Niesłabnąca "moda" na ten duet nie powinna dziwić - osobiście nigdy nie byłam w Portugalii, ale sądząc po zdjęciach i filmach - zakochałabym się. A interesujące miasto z nadmorskim, wakacyjnym klimatem to coś, co zawsze mnie kupuje (Barcelona!). 


Do tego morze czerwonych cegłówek, słynne lizbońskie tramwaje i streetart (zobaczcie niżej vlog Radzkiej z Lizbony), czy wino pite w akompaniamencie fado w którejś z wąskich uliczek Porto.





4. SKOPELOS (GRECJA) 

Bardzo lubię przy okazji wyjazdów podążać śladami bohaterów filmów i seriali (jak choćby w Paryżu - klik), dlatego też, kiedy zobaczyłam, że Jessica Mercedes odbywa właśnie podróż śladami filmu "Mamma Mia" (klik), od razu zainteresowałam się tym miejscem. 


Co prawda, jak dotąd nie była to najpopularniejsza grecka wyspa, ale myślę, że po premierze "Mamma Mia: Here we go again" fani znowu sobie o niej przypomną!





5. TEL AWIW (IZRAEL) 

Długie białe plaże, imprezowy potencjał, hummus, wieżowce i około stu synagog - to elementy, które najbardziej kojarzą mi się z Tel Awiwem! I jak na Bliski Wschód, jest podobno bardzo europejską metropolią, co przyciąga tyle młodzieży ze Starego kontynentu. Poza tym, Tel Awiw to bardzo liberalne miasto, chętnie witającym członków społeczności LGBT. 


I jest tylko jeden minus - od znajomych słyszałam, że studencki budżet może zostać w tej izraelskiej metropolii mocno nadszarpnięty, dlatego warto wcześniej zorientować się w cenach i uniknąć niemiłej niespodzianki na miejscu.


6. TRÓJMIASTO (POLSKA) 

Polskie wybrzeże to dla mnie zderzenie dwóch światów - z jednej strony mocno imprezowe i mało romantyczne miejsca typu Mielno, czy Władysławowo, a z drugiej wspomnienia wakacji z dziadkami w Sarbinowie (milion lat temu) oraz inne klimatyczne miejsca - jak choćby uwielbiane przez wszystkich Trójmiasto. 


(Gdańsk, wakacje 2015 - tutaj mój wpis z Trójmiasta)

Oczywiście, w Trójmieście, a szczególnie w Sopocie, też można poczuć imprezowy vibe, ale ja lubię po prostu pospacerować po plaży, odwiedzić restauracyjne perełki, pozachwycać się gdańską architekturą... Najlepszą ambasadorką Trójmiasta w Internecie jest Kasia Tusk (klik), której zdjęcia sprawiają, że mam ochotę się tam przeprowadzić.


7. SIEDLISKO SOBIBÓR (POLSKA) 

Druga propozycja z Polski związana jest z rosnącym zainteresowaniem szeroko pojętymi domami gościnnymi, czy "miejscami z klimatem" - prowadzonymi z pasji, blisko natury i z jej poszanowaniem, w duchu idei slow life. Przyznam, że i mnie zaciekawiła taka opcja spędzenia weekendu poza miastem, a Siedlisko Sobibór nadaje się idealnie - położone niedaleko Włodawy, pozwala odpocząć, poczytać książki, spróbować lokalnych przysmaków. 



Poza standardowym noclegiem, Siedlisko Sobibór oferuje także coś wyjątkowego - wynajęcie domków zbudowanych w gałęziach drzew. Brzmi jak spełnienie dziecięcego marzenia, prawda? Więcej tego typu perełek znajdziecie w książce "Odetchnij od miasta" autorstwa Aleksandry Bogusławskiej, prowadzającej bloga Duże Podróże. Polecam!



 NA SKRÓTY:

Malta - turkusowa woda, jaskinie i starożytne budowle
Włochy - wszystko, czego dusza zapragnie (czyli dużo wina, pizzy i zabytków)
Lizbona, Porto - nadmorski (nadoceaniczny) luz i wąskie uliczki
Skopelos - lokalizacje z "Mamma Mia" i greckie klimaty
Tel Awiw - europejskie wieżowce i imprezy w starciu z bliskowschodnią kulturą
Trójmiasto - romantyczne spacery brzegiem morza i wszystkie atrakcje dużych miast
Siedlisko Sobibór - domki na drzewie i sielankowa atmosfera


Dzisiaj post z miejsca, które znają prawie wszyscy i nawet kiedyś już gościło na blogu (klik), ale jest tak paryskie i fotogeniczne, że nie mogę się powstrzymać, by nie poświęcić mu osobnego wpisu. 

Mowa o Charlotte, czyli boulangerie z prawdziwie francuskim zacięciem, która ma swoje dwa lokale w Warszawie oraz po jednym w Krakowie i Wrocławiu właśnie. Wrocławska Charlotte znajduje się przy najfajniejszej ulicy tego miasta - św. Antoniego, w przepięknym Pasażu Pokoyhof. Słynne śniadania (na zdjęciach niżej Śniadanie Charlotte - koszyczek pieczywa, konfitury, ciepły napój) serwują aż do nocy, także nie martwcie się, jeśli tak, jak mnie, ciężko Wam się rano zebrać na śniadanie w mieście - zawsze możecie tu wpaść na pyszny podwieczorek, czy nawet wieczornego szampana! 






Największą zaletą Charlotte (oczywiście poza pysznymi wypiekami) jest zdecydowanie atmosfera. W weekendowe, leniwe poranki, boulangerie błyskawicznie zapełnia się ludźmi i gwarem rozmów (co też oznacza, że nie możecie się zniechęcać, kiedy trzeba będzie chwilkę poczekać na stolik, czy rachunek - ale takie miejsca są w końcu tworzone po to, żeby na moment zwolnić, prawda?). W powietrzu unosi się zapach świeżego pieczywa i kawy, z głośników słychać francuską muzykę... 


(najpiękniejsza piosenka Edith Piaf, słuchajcie!)



A w czasie mojej ostatniej wizyty, miałam nawet okazję posłuchać fragmentu koncertu na żywo - z okazji Święta Narodowego Francji, obchodzonego 14 lipca. W takich momentach rozumiem swojego rodzaju fenomen tego miejsca - pomimo grupy narzekających na nie, zawsze znajdą się osoby, które chcą wypić kawę w najbardziej paryskim miejscu we Wrocławiu! 






Facebook wrocławskiej Charlotte: https://www.facebook.com/charlottewroclaw/
Adres: św. Antoniego 2/4, Wrocław
Najlepsza pora na wizytę: niedziela rano, by przez chwilę poczuć się jak w kadrze z filmu "Amelia"!











Przychodzę dzisiaj do Was z czteroma miejscami, które sprawia, że zakochacie się we Wrocławiu (jeśli jakimś cudem jeszcze tego nie zrobiliście). Wszystkie świetnie oddają klimat tego miasta - pełnego wakacyjnego luzu (szczególnie teraz), widoków godnych europejskich stolic, pysznego jedzenia i naprawdę wielu miejsc, gdzie można przemiło spędzić czas na świeżym powietrzu.

Jeśli planujecie odwiedzić Wrocław w wakacje albo po prostu tu mieszkacie, ale nie znacie jeszcze każdego cool miejsca, to zachęcam Was do zapoznania się z moimi propozycjami - nie pożałujecie :)



1. Cafe Borówka 

Kawiarnia, którą kojarzą chyba wszyscy mieszkańcy, lubiana za dobrą i tanią kawę (również paczkowaną), pyszne kokosanki, a teraz także za jeden z najfajniejszych tarasów (na dachu) we Wrocławiu! Widok jest naprawdę cudowny - z jednej strony Renoma, z drugiej klasycystyczna Opera, rzymskokatolicki kościół z czerwonej cegły, a na wprost - dużo zieleni. Jest idealnie. A do tego wieczorami otwierają bar i serwują drinki oraz piwo. Czego chcieć więcej?

Adres: ul. Świdnicka 38a







2. Park Japoński 

Spokojne, pełne zieleni miejsce obok Hali Stulecia. Daje chwilę oddechu od zatłoczonego centrum, pozwala pospacerować i podziwiać piękną roślinność oraz azjatyckie inspiracje. Do tego blisko jest Pergola - również cudowne miejsce, gdzie mieszkańcy i turyści lubią spotykać się na piknikach, czy pokazach fontanny. Pod Halą Stulecia parkują regularnie także foodtrucki, więc polecam zaopatrzenie się w pyszne jedzenie albo kubek kawy na wynos i cieszenie się nimi na łonie natury. 

Adres: ul. Adama Mickiewicza 1 (Park Szczytnicki)







3. Nafta Neo Bistro

Czy jest coś bardziej intrygującego od restauracji, która oficjalnie nigdzie nie podaje swojego adresu, a dostać się tam można jedynie poprzez rezerwację i za pomocą wskazówek prowadzących nas do wejścia niczym w podchodach, które pamiętamy z dzieciństwa? Taką zabawę funduje nam we Wrocławiu Nafta Neo Bistro, dokładając do tego piękne, industrialne wykończenie wnętrz oraz ogródka (poczujecie się tam naprawdę wspaniale), a także, przede wszystkim, bardzo smaczne jedzenie! Podobno ostateczne menu jest dopiero komponowane, a na razie codziennie wygląda trochę inaczej. Poza tym, jak na taką jakość jedzenia, jest naprawdę tanio. Rezerwujcie póki ten czar nie pryśnie! 

Adres: dostaniecie go smsem na kilka godzin przed zarezerwowaną wizytą :)
Facebook: https://www.facebook.com/naftaneobistro/








4. Zazoo Beach Bar

Od dwóch sezonów we Wrocławiu trwa prawdziwy boom na wszelkiego rodzaju plaże i beach bary i nie ma, co się dziwić. W końcu, korzystając z naturalnego położenia miasta, można odwzorować nadmorski klimat i stworzyć miejsce pełne wakacyjnej zabawy, tańców, jedzenia, muzyki na żywo, czy nawet miłośników porannej jogi! Pomysłów na wydarzenia i przyciągnięcie Wrocławian jest naprawdę dużo, a mnie, jak dotąd, najbardziej urzekła atmosfera Zazoo Beach Bar, choć nie ukrywam, że mam do odwiedzenia jeszcze sporo innych miejsc.

Adres: Wybrzeże Wyspiańskiego 39e (jak nazwa wskazuje, obok Zoo, do którego też warto skoczyć w któryś z wakacyjnych dni!)






***

To tyle z moich propozycji, ale pamiętajcie, że to tylko garstka tego, co oferuje nam Wrocław. To miasto naprawdę żyje - kulturalnie, gastronomicznie, imprezowo. Jako, że wakacje tak naprawdę dopiero się zaczynają, postaram się kontynuować ten cykl i zaprezentować Wam więcej miejsc, które musicie odwiedzić latem we Wrocławiu. Na pewno chciałabym pokazać obie wrocławskie Bułki z masłem, bo, jeśli chodzi o ogródki, to moje ścisłe wrocławskie top. Do zobaczenia!







Wrocław na wakacje

by on 19:46
Przychodzę dzisiaj do Was z czteroma miejscami, które sprawia, że zakochacie się we Wrocławiu (jeśli jakimś cudem jeszcze tego nie z...