Majówka w Berlinie


Nasz pobyt w Berlinie trwał trzy dni - to zdecydowanie za mało, by dobrze poznać miasto, ale wystarczająco długo, by świetnie się bawić i poczuć jego klimat. 

Berlin okazał się miejscem bardzo zróżnicowanym, gdzie turystyczne perełki takie jak zamek Charlotttenburg czy Berliner Dom, przeplatają się z architektonicznymi potworkami z betonu będącymi przypomnieniem o minionej epoce. 





O Murze berlińskim nie dają zapomnieć liczne muzea, "autentyczne" kawałki muru w każdym szanującym się sklepie z pamiątkami i słynny Checkpoint Charlie. To jedno z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a RFN, stało się po latach już bardziej atrakcją turystyczną - przy symbolicznym punkcie kontroli granicznej podekscytowani turyści robią sobie zdjęcia w przebraniach żołnierzy i dostają odcisk pieczątki z wybranej przez siebie strefy okupacyjnej. Daje się zauważyć, że mało tu czasu na refleksje, a na myśl od razu przychodzi akcja "Yolocaust"... 





Tygiel kulturowy widoczny jest na każdym kroku głównie za sprawą gastronomii. Pełno tu kebabów, pizzy i chińskich przysmaków. Kolejki po lokalne hity zadziwiają, ale i sprawiają, że i my mamy ochotę poczuć się jak lokalsi i postać pół godziny po słynną Curry 36. 






Co ciekawe, przed naszym pobytem w Berlinie wszyscy straszyli zagrożeniem terrorystycznym, problemami imigranckimi i przestępczością związaną z uchodźcami. Jak to zwykle bywa, doniesienia z tradycyjnej prasy i Internetu okazały się wyolbrzymione. Ciężko czuć się niebezpiecznie w miejscu, gdzie zdecydowana większość przyjezdnych zdaje się świetnie asymilować i po prostu prowadzić normalne życie. Oczywiście, jakieś zagrożenia zawsze występują, ale odnoszę wrażenie, że uchodźcy w Niemczech najbardziej przeszkadzają Polakom, a nie tamtejszej społeczności. 

Jeśli zastanawialiście się wcześniej, czy odwiedzić Berlin, to po tych trzech dniach zdecydowanie polecam! Myślę, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie - jest dużo turystycznych miejsc, wiele galerii sztuki, wieczorami miasto tętni życiem, a przy dobrej pogodzie ciężko powstrzymać się przed długimi spacerami i odpoczynkiem w miejscowych parkach. Dodatkowym atutem jest zdecydowanie przeszłość miasta - na tyle ważna, że chcąc zrozumieć historię XX wieku, po prostu trzeba się tam wybrać.

Dla wciąż nieprzekonanych - garść zdjęć poniżej :) 

























3 komentarze:

  1. Przepiękne te zdjęcia....
    A i tekst, który zachęca do odwiedzenia tego miasta, przed którym jednak Polacy trochę się wzdrygają.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam akurat nie miałem oporów przed tym miastem i... się zaręczyłem pod Bramą, w zasadzie w samym środku :D W grudniu jedziemy na kramy bożonarodzeniowe, choć trochę strach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dziwnego, że tam wracacie ;) My na jarmark do Drezna w tym roku, podobno jest pięknie!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.